aśle codzienności, koty, foty i obłości

Temat: Testy w szkole ogłupiają dzieci
Jest to wina dyrekcji, która chce aby ich szkola wypadla jak najlepiej. Ja sam
jestem świerzo po gimnazjum i pamiętam jeszcze jak siedzialem na Polskim, na
dodatkotych godzinach i tłtkłem głupie testy, albo jak zamiast g.wychowawczej
dowalili nam fizyke. Wszyscy dostai bzika na punkcie tych egzaminów!!! dla mnie
jest to po prostu niepoprawne, gdyż nauczyciejom płacą za to aby nas nauczali,
a nie za to że robią z nami cały czas jakieś beznadziejne testy. Jestem ciekaw
jak bedzie u mnie przed maturą.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,33,34567129,34567129,Testy_w_szkole_oglupiaja_dzieci.html



Temat: podanie do trzech liceów?, a ilość klas?
> Dlatego wydaje mi sie, ze dla wyrownania "szans edukacyjnych", wiedze te
> powinni zdobywac sami zainteresowani - np. na godzinach wychowawczych.

Zwracam uwagę na fakt, że Najlepszym źródłem informacji dla "samych
zainteresowanych" jest sam system komputerowy, w którym są dostępne
szczegółowe wyjaśnienia - niestety większość kandydató posługuje się
komputerem w sposób intuicyjny co niestety nie zawsze jest najlepszą
metodą (np klikanie OK bez przeczytania informacji)

> Szkoly
> zatrudniaja tez pedagogow, psychologow - dlaczego w gimnazjach (wielu
znanych
> mi) tak niewiele poswieca sie czasu na przygotowanie uczniow do
czekajacej ich rekrutacji.

Nie wiem jak to wygląda w gimanzjach, ale w moim liceum połowa uczniów nie
uważa na zebraniach poświęconych organizacji matury, albo też nie robi
sobie notatek licząc na to, że zapamięta ....

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,1129,107310949,107310949,podanie_do_trzech_liceow_a_ilosc_klas_.html


Temat: Angielski z przymróżeniem oka;)
Angielskiego praktycznie się nie boję, jeszcze sobie z kilka kluczowych słówek
powtórzę (ankieta,zażalenie,"złożyć podanie" i inne takie) i będzie dobrze.

Angielski to chyba mój ulubiony przedmiot w szkole. Heh. Pamiętam jak w I klasie
LO moją pierwszą oceną była jedynka. Byłam załamana - wiedziałam ,że nic nie
umiem (moje lekcje angieslkiego w gimnazjum zamieniały się w godzinę wychowawczą
bo miałam okropną klasę a wychowawczynią była pani od anglika. Jedyne czego sie
nauczyłam w gimnazjum to present perfect) i bałam sie ,że nie zdam matury. w
moim wypadku jest jednak pewna ciekawa zależność - jeżeli z jakiegoś przedmiotu
grozi mi pała to już w następnej klasie i przez wszystkie kolejne lata mam z
niego 4 albo 5 (tak było w gimnazjum z biologii i fizyki i w liceum z
angielskiego...), nie wiem od czego to zależy, może porażka mnie mobilizuje to
intensywniejszej pracy? Ale...ja przecież wcale się nie uczę! Nawet przy
wystarczającej mobilizacji.
Nigdy nie chodziłam na żadne korki ani nic - za kazdym razem wyskakiwłam z 1 na
5 bez niczyjej pomocy :-] (i moim zdaniem także bez żadnej pracy własnej) W
ciągu pół roku nadrobiłam zaległości z 3 albo 4 lat:-] I już się matury z
angielskiego nie boję. Poprostu umiem co musze umieć :-]
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,157,61888465,61888465,Angielski_z_przymrozeniem_oka_.html


Temat: Bezczelność nauczycieli?
Ja mam rzeczywiście tylko 24 godziny dydaktyczne.Plus cztery okienka, bo tak
wygląda plan.Na okienkach kseruję testy, rozmawiam z rodzicami, poprawiam
kartkówki.Do domu testy, wypracowania - mam ponad stu uczniów.Przy dobrym
rozplanowaniu ok. 50 prac w tygodniu(gimnazjum).Do tego dyżury, szkolna
dokumentacja - w tym tygodniu np. korekta statutu szkoły(a wiecznie jest coś).
Dziś miałam siedem lekcji w ciągu plus dyżur.Na wszelki wypadek nie piłam
porannej kawki, bo jak tu iść do toalety.Jutro tylko pięć lekcji, ale od
czwartej do ósmej dyżur na dyskotece.
Lubię moich uczniów i nie mam problemów z dyscypliną.Ale po siódmej godzinie
gadania w trzydziestoosobowych klasach gardło siada i głowa pęka.Jakby czołg
przejechał po człowieku.I codziennie jakaś sprawa wychowawcza do rozwiązania -
od wszy po narkotyki.
Nie chodzi tu o skarżenie się - taki typ pracy.Może godzinowo nie jest dużo,
ale mobilizacja pełna.

Więcej się nie wytrzyma - chyba, że chodzi tylko o utrzymywanie porządku, a nie
efektywne uczenie.
System nerwowy więcej nie ogarnie.W czerwcu miewam mordercze instynkty.We
wrześniu znów jestem cierpliwa, otwarta, pełna zapału.I tak to się toczy.
Dlatego nie ma co zazdrościć.Każda praca ma plusy i minusy.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16,62465632,62465632,Bezczelnosc_nauczycieli_.html


Temat: Moja klasa mnie zaskoczyła :)
enchantress napisała:

> Jestem wychowawcą klasy trzeciej gimnazjum. Jest to tak zwana "trudna klasa",
> w której przeważają uczniowie mało ambitni, bez polotu z dużymi problemami
> emocjonalnymi i sprawiającymi dużo kłopotów wychowawczych. Dziś miałam z nimi
> godzinę wychowawczą, na którą przygotowałam informacje dotyczące egzaminu
> gimnazjalnego oraz chciałam z nimi porozmawiac na temat wyjazdu na basen (o
> który prosili mnie wcześniej). Weszłam do klasy, jakoś tak spokojnie i
> miło ??? I pierwsze pytanie moich podopiecznych : proszę pani czy my możemy
> się pouczyć??? Zdębiałam...pozwoliłam i przez następne pół godziny słuchałam
> jak w małych grupkach uczniowie tłumaczyli sobie zawiłości matematyki i
> języka angielskiego. Uczniowie "lepsi" tłumaczyli uczniom "słabszym" ,a ci
> ostatni później sami wykonywali ćwiczenia i zadania...Jeszcze nie wiem co im
> się stało...ale rozgryzę to jutro...narazie jestem miło zaskoczona. POZDRAWIAM



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,22449,15626614,15626614,Moja_klasa_mnie_zaskoczyla_.html


Temat: Superniania
widzisz Moruh nie umiem jak wy sforumłować takich wywodów sensu stricto.
pamietam jak w innym wątku właśnie pisałaś mi do czego służy ta "nieszczęsna"
godzina wychowawcza. jak wszyscy wiemy gł. tym sprawom, o których piszesz.
to czy wychowawca ma jakieś tematy przygotowane poza tym i czy je realizuje
podczas tej godz. j/w czy też nie, to już inna historia.
kiedy chodziłam do podstawówki nic takiego nie było, albo mało skoro nie
pamietam.

ten psycholog (w swojej wypowiedzi w tv) twierdził, że godzina wychowawcza
służy własnie do takich rozmów. była to akuratnie wypowiedź kogoś, kto obecnie
"siedzi" i pracuje z tą młodzieżą w Gda gimnazjum, stąd uważam tę wypowiedź za
wiarygodną. przepraszam, że nie umiem całej jej zacytować.
dlatego napisałam, że wbrew niektórym (kto mógłby ewentualnie sobie pomyśleć
przeczytawszy moją wypowiedź) tv nie kłamie, bo na niej opieram swoją
wypowiedź j/w.

ufff, aż mi się czaszka spociła...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,11207,51581391,51581391,Superniania.html